26
January
2015

Kilku panów na literę H i Liga Mistrzów

o tym jak sie przeplata muzyka i sport w Londynie

O Lidze Mistrzów słyszał chyba każdy. Wszyscy przecież znają się na piłce nożnej.
Piłkarze sobie grają, czyli kopią piłkę, czasem kopią się po nogach. Strzelają gole, czasem nie trafiają w piłkę, ani do bramki. Kibice kibicują – to wrzeszczą i gwiżdżą, to cieszą się, a niekiedy
nawet płaczą, to znów wściekają się na swoich ulubieńców lub ich przeciwników. I tak jest od lat
wielu, mój przyjacielu.
W lutym tego roku przypadnie 60-lecie rozgrywek Ligi Mistrzów, jakkolwiek
kiedyś nosiły one nieco inną nazwę. Piłkarski Puchar Europy Mistrzów Krajowych został
powołany do życia za sprawą pewnego pana na literę H – reportera francuskiego dziennika
sportowego L'Équipe, Gabriela Hanota.
Angielska piłka nożna jest stara i dobra – o tym przeważnie wiemy. Kluby z Premier League
osiągały w rywalizacji Ligi Mistrzów dość duże sukcesy: mistrzowskie laury wywalczył Liverpool
aż pięciokrotnie, Manchester United i Nottingham Forest po dwa razy, a z klubów londyńskich –
Chelsea, i to nie tak dawno (2012).
Klub ów,założony w 1905 roku (110 lat temu!), po raz pierwszy został mistrzem Anglii właśnie
w 1955 roku, a więc w roku rozpoczęcia europejskich mistrzostw klubowych. Dziś nadal gra na
swym starym stadionie Stamford Bridge w zachodnim Londynie.
Z kolei lokalny rywal Chelsea - chodzi oczywiście o klub Arsenal - ma w północnym Londynie
całkiem nowy plac do gry. Od 2006 roku - Emirates Stadium. To piękna konstrukcja i budowla.
W stolicy UK jest jeszcze jeden sławny stadion – Wembley, w dzielnicy o tej samej nazwie.
Prawdziwi kibice – starzy i młodzi - wiedzą jednak dobrze, że to nie ten dawny… Pamiętacie?
Nasi wielcy pod wodzą Kazimierza Górskiego– Lato, Kasperczak, Gadocha, Jan Tomaszewski,
Jan Domarski (strzelec jakże ważnego gola!) i inni - tylko zremisowali 1:1 z Anglią jesienią 1973
roku. Dla Anglików, jak pisała ich prasa, był to „koniec świata”, a dla nas – Wembley to wrota do
Mistrzostw Świata ’74, na których zajęliśmy ostatecznie 3. miejsce. W miejsce tamtego słynnego
stadionu zbudowano w 2007 roku nowoczesny obiekt piłkarski. Dziś jest prawdziwą areną
narodową Anglii.Nie tylko dla piłkarzy i kibiców, bo także dla rugbistów i artystów, a zwłaszcza
muzyków, no i wielotysięcznych tłumów ich fanów.
Warto owe stadiony zobaczyć , jeśli nie od wewnątrz, to choćby z zewnątrz.
I w końcu ostatnie podanie… Otóż każdy kibic, czy to zasiadający na foteliku stadionowym, czy
to przed swoim telewizorem, usłyszy przed samym meczem oficjalny hymn rozgrywek LM. Jego
refren jest odśpiewywany w trzech językach UEFA: angielskim, francuskim i niemieckim. Ale ilu
z nas wie, że jest to fragment angielskiego hymnu koronacyjnego (Zadok the Priest) autorstwa
Georga Friedricha Handla, niemieckiego kompozytora, jednego z najwybitniejszych w XVIII
wieku.
Ten pan na literę H osiadł w Anglii, zdobył tam sławę, aż stał się w końcu prawdziwym londyń-
czykiem i po śmierci spoczął w Westminsterze. Za życia grał i komponował, choć nigdy nie grał w piłkę nożną. Mieszkał niedaleko Hyde Parku, ściślej mówiąc – przy ulicy Brook Street 25, gdzie
dziś znajduje się muzeum jemu poświęcone.
Tuż obok mieszkał, mniej więcej dwa wieki później, inny sławny pan na literę H. Jeden z najwybitniejszych
twórców muzyki rockowej - Jimi Hendrix. Wielu uważa go za pierwszego spośród
Ligi Mistrzów gitary.
Załóżcie więc na uszy słuchawki z muzyką poważną albo rockową i kopnijcie się na Brook Street.

Tagi

25 Brook Street w Londynie Arsenal Gabriel Hanot George F_ Handel Jimmy Hendrix Liga Mistrzów Stadium Wembley

 

Podziel się z innymi

Leave a comment

You are commenting as guest.

Biuro Podróży Atlas Travel Londyn

Atlas Travel Londyn
28/29 the Broadway
London W5 2NP
Wielka Brytania

T: +44 (0)20 8840 8883

Wycieczki w Londynie

Firma

Info / Pomoc